Woda życia czy Morze Martwe?

tb 1325988562rtr2uvl5-589cx205

 

Kiedy zaproponowano mi poprowadzenie tego bloga, przez ponad miesiąc biłem się z myślami, czy podjąć się tego zadania. Wiem, rozumiem, że to może wydawać się bardzo niewdzięczne z mojej strony.

Taka propozycja przeważnie odbierana jest przez wielu z wielkim entuzjazmem. Potencjalnie może przecież przynieść bardzo dobre owoce. Więc skąd ta rozterka i zwłoka, zapytacie? Odpowiedź jest bardzo prosta. Jeżeli mamy w tym życiu coś robić, to róbmy to od serca, z pasją i z całą determinacją, na jaką mamy siłę i na jaką nas stać. Zbyt często w życiu podejmujemy się do zrobienia czegoś, tak na odczep, od niechcenia i w efekcie jest to niestety mało życiodajne.

Myślę, że ostatecznie przekonały mnie słowa pani redaktor „Blog może być ostry, kontrowersyjny, zadziorny... coś co cię uderzyło, zachęciło, wkurzyło. Cokolwiek. Tak naprawdę Ty wybierasz formę...". Super bez kontroli, prosto z mostu, „cała prawda i tylko prawda", hurra! Kropką nad przysłowiowe „i" stało się silne poczucie, że Bóg pragnie poruszyć Polaków do przebudzenia duchowego, chce, aby ten, jakże doświadczany, naród skosztował Jego wolności. Jeżeli mogę być użyty w tym celu, chwała za to Bogu.

Kiedyś, jako siedzący w kościelnej ławce starszy zboru, sfrustrowany i ochlapany z każdej strony religią, pojechałem na dwutygodniowe wakacje, na których usługiwali bracia McGregors, otworzyły mi się oczy. Zostałem raz na zawsze uwolniony od martwicy samej litery słowa, które niewdrażane w życie stawało się jak bezodpływowe i bezowocne Morze Martwe. Rzeka Jordan wprawdzie wpływa do morza z wszelakim życiem, lecz nie przekazując go dalej, akwen staje się martwy. Ciekawostką jest, że w przeciągu wieków przylegały do niego (Morza Martwego) różne nazwy: Cuchnące Morze, Diabelskie Morze. Z pewnością żaden chrześcijanin nie chciałby nazywać się cuchnącym lub diabelskim. W Biblii nazwano je Morzem Słonym oraz Morzem Arab. Prawdą jest, że z powodu wysokiego zasolenia żyją tam tylko niektóre formy bakterii, każda zaś ryba, która dostanie się tam z prądem rzeki szybko ginie. Nie na takie owoce w naszych kościołach/akwenach oczekuje nasz Zbawiciel. Woda, która ma przecież dawać życie, nie wypełniając swojej roli, po prostu zabija.

Kiedy obserwowałem McGregorsów, jak usługiwali, modlili się o ludzi i pełni życia deklarowali Boże zwycięstwo, zapragnąłem dostać to „coś", co oni posiadali. Ci ludzie chodzili w autorytecie żywego Boga. Pamiętam jak dzisiaj, nabożeństwa odbywały się trzy razy dziennie, a ja za każdym razem uparcie wychodziłem na środek, na kolanach prosząc Boga o pasję, determinację, po prostu o dar Jego „ognia". Teraz, po latach, już rozumiem nie tylko w teorii, lecz w praktyce słowa Jezusa z Ewangelii Łukasza: „I Ja wam powiadam: proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą. Jeżeli którego z was, ojców, syn poprosi o chleb, czy poda mu kamień? Albo o rybę, czy zamiast ryby poda mu węża? Lub też gdy prosi o jajko, czy poda mu skorpiona? Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą".

Bóg naprawdę pragnie, abyśmy przekazywali życie dalej w Jego Imieniu. W Jezusie mamy być jak Morze Galilejskie (Jezioro Tyberiadzkie czasami nazywane również Jeziorem Genezaret) Rzeka Jordan wpływa do niego z całym asortymentem wspaniałego życia. Morze nie jest „egoistyczne", „leniwe" „łapczywe", nie chce chciwie zatrzymywać tego, co same dostało, czego się „dochrapało", tylko dla siebie. Wypełnia swoje zadanie, staje się tym, do czego każdy z nas jest powołany, czyli przenośnikiem Bożych błogosławieństw. Kiedy odpowiadamy na wolę Boga, nie może być mowy o stęchliźnie. Wody tego morza cechują się dużym bogactwem gatunkowym ryb. Odławia się tutaj sardynki i tilapie, które są również znane pod nazwą ryby św. Piotra. Na brzegach akwenu wśród szuwarów trzciny pospolitej żyją licznie: mewy, perkozy, pelikany i inne gatunki ptactwa. Woda jest tak czysta, że znajdujemy tam w obfitości żółwie, raki rzeczne i inne skorupiaki. Rzeka Jordan wraz z jeziorem stanowi podstawowe źródło wody dla Izraela, a system wodnych rurociągów transportuje wodę z północy kraju na południe, z Jeziora Tyberiadzkiego aż na pustynię Negew. Tak właśnie ma wyglądać nasze życie w Chrystusie pełne różnorodnych owoców, z których każdy będzie mógł się posilić. Jezus pragnie użyć nas, niczym tego rurociągu w Izraelu, przez który przechodzi woda życia.

Nie możemy dopuścić do tego, aby siedząc przed komputerem, „klikając" jakieś tam swoje wypociny, pozwolić sobie na kłamstwo i zarazem przekonanie, że właśnie wypełniamy swoją misję głoszenia Ewangelii. Bóg powiedział: „idźcie", a nie „siedźcie". Niech wreszcie nasze czyny nadadzą wiarygodności naszym słowom!

Wiele lat temu Bóg użył braci McGregors ze Stanów Zjednoczonych, aby rozpalić mnie, mam nadzieję, że i ja będę mógł zapalić i was. Chociażby na tym forum, zgodnie z formułą: „Aby innych zapalić, trzeba najpierw samemu zapłonąć". Ja już płonę, teraz przyszedł czas również i na innych.

Księga Izajasza 6:1-13: „Potem usłyszałem głos Pana, mówiąc:" Kogo mam posłać? A kto pójdzie dla nas?" I powiedziałem: „Oto jestem poślij mnie!"

Następny temat to: „ Czy wierzycie w wizje, uzdrowienia i wydarzenia ponadnaturalne? Napiszcie, dajcie znać, a ja opowiem wam, co przydarzyło się mojej rodzinie.

Marsz dla Jezusa - Warszawa - Polska - Europa - Świat
Statystyki:
Odwiedzin strony
161296
linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram