Pasja – test wiary

„Tylko ten, kto wierzy, jest posłuszny i tylko ten, kto jest posłuszny wierzy” (Dietrich Bonhoeffer)
 
A jak jest z tobą? Jesteś osobą religijną, pyszną, trzymającą się swojego królestwa jak niegdyś robili to faryzeusze? Jaki Jezus jest w tobie? Jaką ty żyjesz pasją? Przeszedłbyś test wiary?
 
Apostoł Paweł pisze bardzo interesujące słowa w 2 Liście do Koryntian 13:5 „Siebie samych badajcie, czy trwacie w wierze; siebie samych doświadczajcie! Czyż nie wiecie o samych sobie, że Jezus Chrystus jest w was? Chyba żeście odrzuceni”.  „Chyba żeście odrzuceni” mocnym akcentem kończy Paweł, na pewno wartym naszej bliższej uwagi. Wynika z niego, że można myśleć, iż w dalszym ciągu przynależy się do Królestwa Bożego, a tak naprawdę jest się z niego już dawno wykluczonym.
 
Dobrze, mamy się sami badać, czy trwamy w wierze, ale jak to zrobić? O jakim teście Paweł tutaj mówi? Czy jest jego miernikiem sama wiara? Nie sądzę, przecież wiemy, że Jakub pisze w 2 Liście werset 19: „Ty wierzysz, że Bóg jest jeden? Dobrze czynisz; demony również wierzą i drżą”. Nie muszę tutaj chyba również nikogo przekonywać, że sam diabeł wierzy, że Bóg jest. To on przebywał u boku Bożej Chwały, oglądając Tego, który nie ma początku ani końca. Diabeł zna prawdę, lecz w swojej pysze wybrał rebelię i otwartą wojnę przeciwko temu, który go stworzył. Czy publiczne przyznanie się do Boga i wyznanie, że Jezus Chrystus jest Panem i Zbawicielem, świadczy o tym, że jesteśmy w wierze? Uważam, że tylko częściowo.
 
Słowo Boże przypomina nam, że nawet ci, którzy uważali się (publicznie) za sługi Boże, sromotnie się zawiedli: „Nie każdy wołający do mnie: «Panie, Panie», wejdzie do Królestwa Niebieskiego, lecz spełniający wolę mojego Ojca, który jest w Niebie. Wielu powie mi w owym dniu: «Panie, Panie, czy nie prorokowaliśmy mocą Twego imienia i nie wyrzucaliśmy złych duchów mocą Twego imienia, i nie czyniliśmy wielu cudów mocą Twego imienia?». A wtedy powiem im: «Nigdy was nie znałem. Odejdźcie ode mnie wy, którzy czynicie nieprawość»” (Mt.7:21-23).
 
Dlaczego ci ludzie byli święcie przekonani, że trwają w wierze? Co poszło w ich życiu nie tak? Przecież robili niesamowite rzeczy mocą imienia Jezus, a jednak nie dostali się do Królestwa Niebieskiego. Sami na własne życzenie gdzieś po drodze wykoleili się z pociągu życia, zupełnie nie zdając sobie z tego sprawy. Przygniatająca prawda, tragedia człowieka, który myśli, że jest „ok” w porządku ale w obliczu konfrontacji z realnością i faktami okazuję się, że właśnie minął się z życiem o które tak bardzo i długo przecież zabiegał.
 
„Siebie samych badajcie, czy trwacie w wierze...”
Zanim jednak przejdziemy do sedna sprawy, zastanówmy się przez chwilę nad kluczową kwestią. Kim jest Jezus Chrystus i co takiego zrobił? Jaki był Jego cel? Co było dla Niego najważniejsze?
 
Gdybym miał przeprowadzić analizę życia Jezusa Chrystusa i na koniec podsumować to, co zawiera Słowo Boże na Jego temat, to doszedłbym do jedynej logicznej konkluzji. Życie Jezusa Chrystusa z Nazaretu wypełnione jest (w dalszym ciągu) niesamowitą pasją dla człowieka. Wszystko, co robił i mówił, miało jeden nadrzędny cel: przyprowadzić ludzkie dusze do życia wiecznego, na chwałę jedynego żywego Boga Ojca. To właśnie ta pasja dla dusz powodowała, że uzdrawiał tych, którzy potrzebowali ponadnaturalnego dotknięcia. Karmił i opiekował się ludźmi, ponieważ miłość, ta prawdziwa, zawsze przelewa się z naczynia i nie można jej dozować na raty. Nie pozwoli się zamknąć w klatce poprawności i wstrzemięźliwości. Zawsze wyjdzie na zewnątrz, manifestując prawdziwy charakter danej osoby i zarazem charakter jej Boga. Jaka jest miłość człowieka, taki jest i jego Bóg, w którego wierzy. Mała miłość, mały Bóg, duża miłość, wielki Bóg. Bardzo szybko, bo po czynach, można się zorientować, jakiemu Panu służy tak zwany chrześcijanin. Wiemy, że Bóg się nie zmienia, jest zawsze taki sam. Człowiek jednak jest inny, ma tendencje do tworzenia boga (bo już nie Boga) na swoje własne podobieństwo i prywatne potrzeby. Osobisty bożek może być bardzo przydatny, a najbardziej wtedy, kiedy człowiek nie chce się zmienić i odwrócić od własnego „ja”. Taki stworzony „pan” będzie dostosowywał się do potrzeb delikwenta, a nie na odwrót. Można nim manipulować i w dalszym ciągu publicznie twierdzić, że jest się osobą wierzącą. No właśnie, wierzącą? Tylko w co?

Żarliwa miłość
Przez swoje czyny Jezus namacalnie pokazywał prawdziwego Boga. Mówił  „kocham” i praktycznie manifestował to, co właśnie zadeklarował. Po prostu taka zawsze była i jest Jego żywa miłość. To ta sama pasja powodowała, że nasz Pan często przebywał w tak zwanym szemranym towarzystwie „grzeszników”, co oczywiście mieli Mu za złe ci z „wyższych sfer”. Tak na marginesie, ludzie, którzy uważają się za lepszych od np. prostytutek czy pijaków, są najzwyczajniej otumanieni pychą. Bogaty czy biedny, w takiej pracy czy też innej, jest tak samo marny według standardów Bożych i Jego świętości. Licytowanie się, czy kilka tysięcy grzechów mniej od kogoś innego robi z ciebie lepszego człowieka, czy nie, jest zwyczajnym zaślepieniem. Prawda jest taka, że ten z milionem grzechów i ten z tysiącem jest skazany (bez Jezusa) na tę samą karę  „Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć”  (Rzm.6:23). Bóg już dawno zdecydował: grzech równa się śmierci, pełny stop, kropka, finito. Jezus to rozumiał, dlatego traktował ludzi z taką samą dozą prawdy i miłosierdzia, jaka w danym momencie była potrzebna. Jest jednak jeden grzech, który irytował Go najbardziej, była to pycha. Nie znosił jej i nie zamierzał tolerować. Gdziekolwiek się pojawił, nie omieszkał zdemaskować/ujawnić tej zarazy. Gorejąca w Nim pasja dla dusz nie pozwalała Mu na dyplomację i polityczną poprawność. Jezus w swojej Boskiej mądrości wiedział, że jedynym sposobem – wtedy, jak i teraz było i jest „czołowe zderzenie” z grzechem, który już od samego początku zniszczył relację Boga z człowiekiem. Jezus bardzo często aplikował pysznym gorzkie, ale jakże potrzebne lekarstwo konfrontacji z rzeczywistością. „Bóg przeciwstawia się pysznym” (Jk.4:6), „Kto się wywyższa, będzie poniżony” (Mt.23:12). To samo jednak lekarstwo stawało się słodkie u ludzi złamanych i pokornych: „Pokornym zaś łaskę daje” (Jk. 4:6), „Największy z was niech będzie waszym sługą”, „A kto się poniża, będzie wywyższony” (Mt.23:12).
 
Spójrz w lustro, hipokryto
Jezus denerwował się na ludzi, którzy uważali się za lepszych, tych „z wyższej półki”. Konfrontował ich, gdyż mówili jedno, a robili zupełnie coś innego. Niestety jako chrześcijanie często powtarzamy ich błędy. Zachowujemy się w naszym chrześcijaństwie jak ci, którzy sami się już doczłapali „na wyżyny”, a reszta, ci niezbawieni, no cóż, to już jest ich problem. Mówimy tak jak kiedyś religijni ludzie przed nami: „Niech sobie radzą sami, wiedzą gdzie jest kościół, nikt przed nimi drzwi nie zamyka, przecież mogą przyjść. Wolna wola”. Krzyczymy o Bożych standardach, nawołujemy do życia w sprawiedliwości, ale zarazem nie zastanawiamy się, że ci ludzie bez Jezusa po prostu nie wiedzą, jak żyć i jak się zmienić. Nie przychodzi nam do głowy, że oni nie potrafią inaczej. Nie było jeszcze na ich drodze nikogo, kto by ich nauczył, pokazał, poprowadził. Czy sama ciemność jest w stanie się rozjaśnić? Wymagamy wiele od innych, ale często sami jesteśmy jeszcze gorsi od tych na których psioczymy. Jezus tak to podsumował: „Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią. Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą” (Mat. 23:3-4).
 
Do każdej sytuacji niezależnie od tego, jak bardzo kontrowersyjnej, zawsze był dodawany przez Jezusa „złoty środek” – prawda Słowa Bożego. „Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli” (J.8:32). Fascynujące jest, jak wspaniale Słowo prawdy radzi sobie z kłamstwem. Często na spotkaniach kościelnych powtarzam, że zawsze każdą sprawę rozpatrywać musimy przez pryzmat Słowa Bożego. Nie ma innej możliwości. Jest tylko jedna prawda, a tę posiada tylko Bóg. Chcąc żyć, musimy się do niej dostosować.
 
Pasja test wiary
Teraz wróćmy do sedna sprawy, do testu wiary. Skoro sam Jezus i całe Jego życie skoncentrowane było na walce o ludzkie dusze, to czy my jako Jego naśladowcy nie powinniśmy podążać za Jego przykładem?  Spytam wprost, czy ty, tak ty masz pasję dla dusz? Czy budząc się rano, pierwszą myślą, nad jaką medytujesz jest Boże Królestwo i Jego sprawiedliwość? Czy też może twoje królestwo, rodzina, dzieci, pieniądze, zdrowie? Ja, dla mnie, o mnie. Wychodząc z domu, idąc do pracy, szkoły na zakupy mijasz, spotykasz tysiące ludzi, zagubionych skazańców czekających na kogoś, kogokolwiek, kto by wyciągną do nich pomocną dłoń i powiedział: nie przejmuj się, jest nadzieja, jest wybawienie, będzie dobrze, mój Bóg cię kocha, zmarł na krzyżu, abyś ty mógł żyć. Wstań, weź swoje łoże, cokolwiek to jest w twoim życiu, i chodź.
Czy ci w ogóle zależy? Czy może masz to gdzieś? Czy obchodzą cię inni? W sercu twierdzisz: to nie jest mój problem, przecież nie mogę zbawić całego świata. Lawirujesz we własnym sumieniu, przekonując i okłamując samego siebie, że masz obowiązki, jesteś zajęty, a dzień ma tylko 24 godziny itd. Starasz się usprawiedliwić, jak możesz, dla samego siebie jesteś najlepszym adwokatem. Gdybym popatrzył ci prosto w oczy i powiedział „Jesteś dokładnie taki sam jak faryzeusze dwa tysiące lat temu, dużo żądasz i wymagasz, ale robisz bardzo niewiele”, zapewne wydrapałbyś mi oczy. Gdybym stwierdził „Nie mając pasji dla dusz, za które umarł Jezus, nie masz pasji dla Boga i sam potrzebujesz zbawienia”, jaka by była twoja reakcja? Nagadałbyś mi, że nie wiem, o czym mówię, że cię nie znam, nie mam prawa, że osądzam?

Moje wygodne krzesło
Często mamy przekonanie, że jeśli chodzimy na spotkania/nabożeństwa, to w jakimś sensie dają nam one zabezpieczenie przeciwpożarowo-piekielne. Myślimy sobie, „Jestem w odpowiednim miejscu, będzie dobrze, Bóg mnie przecież kocha”. Zapominamy, że ten numer przechodzi tylko wśród ludzi, że u Boga liczą się owoce, a nie wspaniałe intencje i dobra gadka. Masz Jego ogień lub nie. Posiadasz Jego pasję dla dusz lub nadrabiasz podróbką, jaką jest cielesność, taki swoisty fałszywy ogień. Dużo dźwięku (muzyka, śpiew), biegania i skakania, a mało namacalnych efektów i zmian wśród ludzi naokoło ciebie. Jak w opowieści o robotniku, który biegał w pracy z pustą taczką w tę i z powrotem. Zapytany dlaczego, odpowiedział; „Jest taki nawał pracy, że nie miałem czasu załadować”. Czy jesteś faryzeuszem, który nie chce się do tego przyznać? Żyjąc w zakłamaniu przed ludźmi lub nawet samym sobą? Pamiętaj, kłamstwo, nieważne jak przebiegłe i pięknie zapakowane, bez opamiętania i nawrócenia nie uratuje cię od Bożej sprawiedliwości. 
 
Musimy zdać sobie sprawę z tego, że jeżeli pragnienie, aby walczyć o dusze tych wszystkich ludzi naokoło nas, nie jest motorem w naszym codziennym życiu, coś jest z nami nie tak. Chyba że prawda jest bardziej brutalna niż zwyczajne lenistwo czy wymówki o brak czasu. Może zwyczajnie nie chcesz i ci nie zależy!
 
Po nawróceniu twierdzimy, że Jezus jest w nas, że przejął nasze życie, że teraz to już tylko Jego Królestwo, a nie nasze. W tym momencie chce się wykrzyczeć z dachów przez megafony pytania: Dobrze, ale gdzie są owoce? Przed nawróceniem żyłeś dla siebie, teraz żyjesz dla siebie. Kiedyś spotykałeś się dla prywatnych celów, teraz robisz zupełnie to samo. Zmieniły się lokale i towarzystwo, lecz nie samolubne pragnienie dogodzenia samemu sobie. Mówisz: już nie piję, nie palę, nie przegrywam na grach itd. Super, ale w dalszym ciągu mówimy o tobie. Jezus walczył o innych, zmarł za innych, zmartwychwstał za innych, wyszedł do innych, karmił innych, leczył innych. Jezus miał pasję dla innych, ponieważ znał prawdę i wiedział, że jeżeli On im jej nie przedstawi/pokaże, pomrą i wylądują w piekle, nie na tydzień, miesiąc, rok, tylko na wieczność. Na to Jego prawdziwa miłość nie mogła pozwolić.
 
„Jeżeli nie masz pragnienia, aby przyprowadzić innych do Nieba, sam się tam również nie wybierasz” – C.H. Spurgeon

Zwietrzała sól
W dużej mierze w zachodnim chrześcijaństwie liderzy, jak i ci, którzy wypełniają ich budynki zwane kościelnymi, zatracili priorytety. Już ciężko jest ludziom z zewnątrz, ze świata stwierdzić, o co tak naprawdę w chrześcijaństwie chodzi i kim jest nasz Bóg. Zatraciła się różnica między światem a ludem Bożym. Wyglądamy tak samo, mówimy podobnie, a nawet zachowujemy się często jeszcze gorzej niż oni. Stawiamy pałace-kościoły, budujemy swoje imperia-denominacje, zamiast służyć Bogu, robimy karierę, wspinając się po szczebelkach społecznych wyżej i wyżej. Sól zwietrzała, a światło przygasło, dzień jak co dzień. Jeszcze niedawno budowaliśmy sierocińce, mówiąc, że Jezus dba o tych, co nie mają głosu. Tworzyliśmy uniwersytety, przypominając, że edukacja i poznawanie prawdy przybliża człowieka do Boga. Stawialiśmy szpitale, gdzie Boże miłosierdzie namacalnie dotykało tysięcy pokrzywdzonych i chorych. Karmiliśmy biednych, zajmowaliśmy się staruszkami, podnosiliśmy tych, którzy upadli i nie mieli już sami siły powstać. Zwyczajnie, bez wielkich fanfar, robiliśmy swoje. Byliśmy rękoma Jezusa łaski, nogami Jego nadziei i ustami obietnicy, że przyjdzie taki czas, kiedy nie będzie już łez i nie będzie bólu, czas, gdy chciwe szpony śmierci nie będą miały już nad nikim władzy. Przez dobre uczynki chodziło o ich duszę. Bóg cię kocha, a to, co dla ciebie robię teraz, jest tylko tego dowodem. Nie chowaliśmy się w okopach, nie baliśmy opozycji, przeciwnie wychodziliśmy jej naprzeciw ze słowem Bożym na naszych ustach „Jeśli Bóg z nami, któż przeciwko nam!”. Boży ogień płonął i codziennie dodawane do niego były kolejne drewienka, ludzkie dusze. Kraje były zdobywane i Królestwo Boże deklarowane. Oto szła niezwyciężona armia Pana!
 
„Kto zaś umie dobrze czynić, a nie czyni, grzeszy” (Jk. 4:17).
 
A dzisiaj? Co się stało z Bożą pasją w nas? Kiedy, może nawet nie zdając sobie z tego sprawy, zamieniliśmy ją na martwą religię, która oprócz bólu niewiele przynosi temu pobitemu światu?
 
„Religijność czysta i bez skazy wobec Boga i Ojca wyraża się w opiece nad sierotami i wdowami w ich utrapieniach i w zachowaniu siebie samego nieskalanym od wpływów świata” (Jk.1:27).

Test wiary to nie puste deklaracje bez pokrycia tylko w pocie czoła walka o dusze, które spotykamy codziennie naokoło nas. To pasja dla każdej z nich, to determinacja i ciężka praca, aby nie było nawet jednej, która nie dostała szansy na otrzymanie łaski oferowana przez naszego Boga. Jeżeli jej nie masz pasji, by walczyć o dusze, za które zmarł Jezus Chrystus, jesteś tylko człowiekiem religijnym, który musi się na nowo narodzić. Uczęszczanie tylko do kościoła, nawet codziennie, nie robi z ciebie prawdziwego chrześcijanina. Tak samo jak chodzenie do MacDonalda nigdy nie zrobi z ciebie hamburgera. Prawdziwy test jest w naszej pasji: gdzie ją lokujemy, za czym dążymy. Co tak naprawdę dla nas jest najważniejsze. Ludzie religijni robią rzeczy dla siebie, aby poczuć się lepiej. Ludzie zbawieni robią wszystko dla Boga, aby jak najwięcej ludzi przyszło do Królestwa Bożego.
 
Jeśli mnie miłujecie, przykazań moich przestrzegać będziecie” (J.14:15).
 
„Otóż każdy, kto słucha tych moich słów i wykonuje je, przyrównam do mądrego człowieka” (Mt.7:24).
 
Apostoł Paweł zachęca: „Siebie samych badajcie, czy trwacie w wierze”. Ten sam Paweł, który często płacąc własną krwią, przyprowadzał tysiące do Królestwa Bożego. To jego miłość z pomocą Ducha Świętego przewróciła kraje do góry nogami dla Ewangelii. 
 
W nim, w Pawle, był prawdziwy Jezus, a nie religijny wymysł ludzkiej wyobraźni. Widać to bardzo klarownie po Jego pasji dla dusz. Paweł przeszedł test wiary, kochał prawdziwie, regularnie płacąc cenę za swą miłość. Dla Pawła Bóg i dusze, za które zmarł i zmartwychwstał Jezus, były całym światem, to było najważniejsze.
 
„Tylko ten, kto wierzy, jest posłuszny i tylko ten, kto jest posłuszny wierzy” (Dietrich Bonhoeffer).
 
A jak jest z tobą? Jesteś osobą religijną, pyszną, trzymającą się swojego królestwa jak niegdyś robili to faryzeusze? Jaki Jezus jest w tobie? Jaką ty żyjesz pasją? Przeszedłbyś test wiary?
 
Chyba żeś odrzucony?

Marsz dla Jezusa - Warszawa - Polska - Europa - Świat
Statystyki:
Odwiedzin strony
158301
linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram